Czy wszystko się zmienia? Parmenides kontra Heraklit

Party z filozoficznym podtekstem

Wydaje mi się, że Heraklit z Efezu (VI-V w. pne) często jest kojarzony z jego poglądami o zmienności i ludzie zazwyczaj je akceptują. Wspomnijcie na spotkaniu towarzyskim, że “wszystko się zmienia”, a inni zapewne pokiwają głowami z aprobatą. Ktoś może przypomni sobie i przytoczy “panta rhei” (gr. wszystko płynie). Ktoś inny skojarzy, że dwa razy nie wejdzie się do tej samej rzeki. Może też ktoś podzieli się refleksją na temat zmienności i etapów życia człowieka: narodziny, dzieciństwo, młodość, dojrzałość, starość, game over.

Jeżeli jednak na imprezie wygłosicie pogląd przeciwny i za Parmenidesem (VI-V w. pne) będziecie utrzymywać, że wszelka zmiana jest iluzją i oszustwem zmysłów, to pewnie zasugerują Wam żebyście sobie już nie dolewali… Skąd taka różnica? Czy naprawdę wszystko się zmienia, a stałość jest absurdem? Chciałbym dziś poruszyć ten temat, gdyż jestem świeżo po lekturze książki o teorii Parmenidesa, która mnie bardzo zafascynowała.

Zadziwiające rozważania Parmenidesa

Parmenides próbując dociec prawdy o świecie przyjął następujące założenia: 

Byt, który może istnieć “jest zrealizowany”, istnieje. Wydaje się to rozsądne: jest to, co może być. Natomiast to, co nie może istnieć – po prostu nie istnieje. Wynika to niejako z definicji, a może raczej z logiki i rozważań intelektualnych.

Te dwie proste tezy stanowią podwaliny całego systemu, którego pozostałe właściwości dowodzi Parmenides dedukcyjnie. Zacznijmy od tego, że to co jest nie mogło powstać, bo powstawanie to “generowanie z niebytu”, a przyjęliśmy, że niebyt nie może być. Analogicznie to co jest – nie może przestać być, bo musiałoby przejść w niebyt, a to jest niemożliwe na bazie przyjętych założeń.  

Można zatem wnioskować, że byt jest stały i wieczny: nie może się zacząć ani skończyć. Ponadto byt musi być jednorodny, nie może mieć dziur, bo zawierałyby one niebyt.

Dedukując dalej Parmenides dochodzi do wniosku, że byt jest “skończony w przestrzeni” i kulisty. Tutaj dedukcja zdaje się iść pokrętną drogą. Znacznie gorsze jest jednak to, że cała jego teoria stoi w sprzeczności z codzienną obserwacją świata. Nie da rady utrzymać przekonania o prawdziwości doświadczeń zmysłowych i równocześnie filarów jego koncepcji. Albo zgodzimy się z Parmenidesem, że zmysły nas zwodzą, albo odrzucimy jego teorię jako błędną.

Spuścizna starożytnych a współczesna nauka

Współczesna nauka opiera się na konstruowaniu teorii w oparciu o obserwacje i eksperymenty. Przeważa rozumowanie indukcyjne i doświadczenie zmysłowe, zatem można śmiało powiedzieć, że teoria Parmenidesa nie była w stanie odeprzeć krytyki. Wpłynęła natomiast twórczo na innych myślicieli i przyczyniła się np. do sformułowania idealizmu platońskiego. Leży zatem u intelektualnych podstaw cywilizacji zachodniej.

Poglądy Heraklita również w pełni nie wytrzymały próby czasu – owszem zmiana jest nieodzowną częścią przyrody i poniekąd cechą materii, ale współczesne, ugruntowane naukowe koncepcje, takie jak zasada zachowania energii czy niezmienność stałych fizycznych wskazują, że jednak nie wszystko płynie.

Mimo wszystko podziwiam obu tych mędrców, gdyż mieli odwagę głosić swoje niebanalne, radykalne poglądy i nie zostali zapomnieni, chociaż działali około 2500 lat temu.

Źródła:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/55850/mysl-starozytna

„Spór o byt” – prof. Artur Andrzejuk, YouTube

2 komentarze

  1. Przyjemny wpis, autor jasno formułuje swoje treści, dzięki czemu całość jest przystępna w odbiorze. Nie ma tutaj przerostu formy nad treścią a może treści nad formą? 😉 Co do samej treści wpisu, a raczej przytoczonych w nim twierdzeń nasuwa mi się pewna refleksja. Wychodzi na to, że także wśród starożytnych filozofów byli i tacy, którym zależało tylko na sławie, nie ważne było w sumie to, co głoszą, czy ma to sens czy nie. Ważne żeby inni o nich mówili i być może zapamiętali. Oczywiście nie ujawnię, którego z przytoczonych we wpisie filozofów postrzegam jako wyżej wymienioną personę;). Niemniej zjawisko podążania za sławą, jak widać, znane było już bardzo dawno temu i znane jest po dziś dzień, gdyż współcześnie mamy wielu takich, którzy chcą by o nich mówiono, niezależnie od tego czy dobrze czy źle, ważne żeby mówili. Taka trochę gorzkawa ta refleksja…

  2. Dziękuję bardzo za komentarz, w szczególności za pochwały odnośnie mojego wpisu 🙂 Bardzo mi miło.
    Jeżeli chodzi o „nieczyste” intencje, hmm, masz rację, myślę, że ta tradycja sięga wiele wieków wstecz.
    Pozdrawiam K

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *